Mieszkam z psem

Z psem w mieście, w podróży, w życiu

Czarny szerpa

Redukcja wagi, redukcja masy – hasła, które wylewają się na nas z ust każdej modnej slim-fit-eko blogerki. Radio, telewizja śniadaniowa czy spersonalizowane reklamy facebook i google codziennie podsuwają nowe pomysły na osiągnięcie figury witki wierzbowej. Jest jednak jeszcze jedna grupa, która mniej donośnie posługuje się tymi hasłami.


O potrzebie redukcji wagi wie każdy turysta, zarówno doświadczony alpinista jak i niedzielny spacerowicz. Czym dłuższa podróż tym cięższy jest każdy gram naszego ekwipunku. Po wielu próbach, które prowadzimy na samych sobie znajdujemy złoty środek. Idealne upakowanie optymalnie odchudzonego bagażu. Wtedy do naszego życia wkracza pies. Przy pierwszej wyprawie, na którą postanawiamy go zabrać okazuje się, że szpej tego niepozornego towarzysza podróży zajmuje tyle samo miejsca co nasz. Wymieniać można wiele mniej i bardziej przydatnych akcesoriów, które powinniśmy zabrać dla naszego pupila. Spośród wszystkich karma zajmie najwięcej miejsca i przysporzy nam najwięcej dodatkowych kilogramów.

Redukcja …

W myśl zasady, że każdy nosi swój bagaż, postanowiliśmy wyposażyć psa w plecak. Ściślej mówiąc, szelki z możliwością mocowania sakw. Pierwsze kroki z nowym wyposażeniem stawialiśmy wśród miejskich zabudowań. Na początku przyzwyczailiśmy psa do noszenia samych szelek. W przeciwieństwie do spacerowych, nowe miały pełniejszą budowę i ściślej przylegały do ciała. Z czasem zaczęliśmy zakładać puste sakwy, a po krótkim czasie obciążaliśmy je zabawkami i wodą dla psa. Po przewertowaniu kilku mądrych ksiąg oraz spenetrowaniu wielu forów ustaliliśmy, że pies może nieść obciążenie nie przekraczające ~10% masy psa. Tak przygotowani byliśmy gotowi na test w terenie.

W góry …

W trakcie naszej pierwszej wspólnej wyprawy pies dostał do niesienia 2 kg suchej karmy. Był to wystarczający zapas na nasz krótki wypad w Beskid Mały. Pies, przyzwyczajony wcześniej do plecaka, nie miał żadnych zastrzeżeń do noszenia swojego bagażu. Wybrany przez nas model znakomicie spełnił swoją rolę. Bardzo wytrzymały materiał sakw nie poddał się gałęziom krzaków, twardej korze drzew ani górskim skałom. Nie przemókł również w czasie ulewnych deszczów kolejnej wyprawy ani chłodzenia znużonych łap w górskich potokach. Same szelki wykonane są bardzo starannie i solidnie. Góra pokryta jest elastyczną, miękką i przewiewną siatką. Mocowane na zatrzaski sakwy nie wypinają się w trakcie marszu ani podczas odpoczynku w pozycji leżącej. Całość jest bardzo lekka. Pomimo delikatnego wyglądu szelek są one niezwykle trwałe.

Niemniej, ma pewne wady. Główną jest bardzo szeroki przedni pas, który znajduje się pomiędzy przednimi łapami psa. Zdecydowanie bardziej pasujący do staffika niż smukłego owczarka, nie wspominając już o psach w stylu charta. Przy dłuższej wędrówce może to sprawiać psu znaczący dyskomfort. Ponadto, w naszej opinii, pierwszy pasek z zatrzaskiem znajduje się zbyt blisko przednich łap, przez co w niektórych sytuacjach może obcierać psu pachy. Związane jest to z pierwszą przypadłością. Rozszerzająca się ku górze przednia część coraz bardziej luzowana, przestaje się mieścić między łapami.  Przez co, zmieniające się obciążenie sakw, duży kąt podejścia na ścieżce czy zmiana obwodu psa spowodowana wysiłkiem wymagają stałej kontroli dopasowania szelek w ciągu dnia.

Nie tylko waga psa decyduje o tym jak bardzo możemy go obciążyć. Istotne są również warunki jakie panują podczas wędrówki. Dobrym rozwiązaniem jest umieszczanie w sakwach karmy, której ilość z czasem maleje, odciążając z czasem naszego szerpę.

Next Post

© 2017 Mieszkam z psem

Theme by Anders Norén